Sektor lotniczy potrzebuje kompleksowej strategii rozwoju

Dodano: 28.09.2016

Polski sektor lotniczy wymaga opracowania kompleksowej strategii rozwoju – ocenia Adrian Furgalski z ZDG TOR. Powinna ona uwzględniać zarówno interesy przewoźników, lotnisk, jak i przemysłu lotniczego. Zdaniem eksperta nie powinno być w niej jednak miejsca na kosztowny pomysł powstania Centralnego Portu Lotniczego, tym bardziej że do wykorzystania jest potencjał lotniska w Modlinie.

Największym wyzwaniem stojącym przed rynkiem lotniczym jest stworzenie całościowej strategii dla sektora lotniczego, która łączyć będzie wszystkie elementy – linie lotnicze łącznie z naszym narodowym przewoźnikiem, który dopiero co ogłosił swoją strategię, lotniska, które już są, oraz to, czy potrzebne są nam nowe, oraz przemysł lotniczy, bo o tym się mało mówi, a on staje się coraz bardziej innowacyjny i coraz ważniejszy w globalnych dostawach produktów do budowy np. samolotów Airbusa czy Boeinga – mówi agencji informacyjnej Newseria Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Według zapowiedzi rządu specjalny zespół międzyresortowy ma opracować strategię dla całego rynku lotniczego w Polsce. Wyzwań jest wiele. Jednym z nim z nich jest dynamicznie rosnący ruch. W 2015 r. polskie porty lotnicze obsłużyły ponad 30 mln pasażerów. Według szacunków Urzędu Lotnictwa Cywilnego do 2030 r. ta liczba się ma się podwoić.

Strategia lotnicza musi być obok kolei i dróg wpisana w strategię transportową naszego kraju. To nie mogą być osobne strategie, bo przez to możemy niewłaściwie wydawać pieniądze. Trzeba się zastanowić, w jakim regionie jak najlepiej zapewnić dostępność, czy budując lotnisko, czy może budując je za 20 lat, a teraz koncentrując się na kolei – podkreśla Furgalski.

Na początku września PLL LOT przedstawił swoją nową strategię. Jej główne elementy to wzrost liczby pasażerów do 10 mln, odnowienie floty, zatrudnienie 400 nowych pilotów i 1000 członków personelu pokładowego, a także rozwój połączeń do Ameryki Północnej i Azji. Linia do 2020 roku ma być trwale rentowna przy 25-proc. udziale w polskim rynku. Prezes LOT-u, przedstawiając strategię, przyznał, że dynamiczny rozwój będzie możliwy, o ile powstanie Centralny Port Lotniczy. Zdaniem Adriana Furgalskiego nie jest to dobry pomysł.

W świetle zapowiedzi strategii, która ma powstać i nad którą trwają prace, najgorszą wrzutką, która mogła się nam przytrafić, jest hasło Centralnego Portu Lotniczego (CPL), które na razie nie wynika z żadnych analiz. Te robione w ostatnich latach wskazywały, że decyzja o budowie takiego portu niesie olbrzymie konsekwencje dla wielu innych lotnisk, które musiałyby być zamknięte – mówi Adrian Furgalski.

W połowie roku przedstawiono odświeżoną koncepcję budowy CPL między Warszawą a Łodzią. Plan budowy nowego hubu był m.in. jednym z tematów rozmów w trakcie wizyt ministerialnych w Chinach, gdyż założono ze otrzymamy wsparcie od inwestorów z tego kraju. Według wstępnych założeń nowy port miałby obsługiwać do 60 mln pasażerów rocznie i kosztować według różnych szacunków nawet ok. 30 mld zł.

Na razie mamy rozmaite daty, nie wiemy, kto ma to sfinansować. Padło hasło, że Chińczycy, ale nie wiemy, w jakiej formule. Nie wiadomo, gdzie ten port ma być zlokalizowany. Do niego trzeba jakoś dojechać, a rząd zawiesił projekt kolei dużych prędkości – stwierdza ekspert. – Polityka transportowa państwa w zakresie lotnictwa nie może być tworzona na wariackich papierach. Mam nadzieję, że nastąpi uspokojenie sytuacji i CPL w moim przekonaniu zyska mniej zwolenników. 

Furgalski przyznaje, że przepustowość lotnika na stołecznym Okęciu ma swoje granice. W ubiegłym roku Lotnisko Chopina obsłużyło ponad 11 mln pasażerów. Docelowo ma odprawiać ponad 20 mln pasażerów rocznie. Ograniczone są także możliwości zwiększenia liczby startujących i lądujących codziennie samolotów. Ekspert przypomina jednak, że do wykorzystania jest jeszcze potencjał lotniska w Modlinie, którego granice przepustowości sięgają 40 mln pasażerów w ciągu roku. Rozbudowa tego portu lotniczego wiązałaby się ze znacznie niższymi kosztami.

Łącznie z dojazdami, z drogami, które i tak będziemy budować, jest to koszt 8 mld zł – podkreśla wiceprezes ZDG TOR. –Decydując się na ściślejszą współpracę Lotniska Chopina z Modlinem, nie wpadamy w problem zamknięcia lotnisk w Łodzi, Bydgoszczy, Modlinie, także Okęcia, co miałoby miejsce w przypadku budowy CPL. Koszty likwidacji tego wszystkiego, co przecież tak niedawno wybudowaliśmy za pieniądze unijne, można oszacować na przynajmniej 5–6 mld zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *