Korupcja i cyberprzestępczość szkodzą polskim firmom

Dodano: 04.08.2014

W Polsce dochodzi do coraz większej liczby przypadków korupcji, wewnętrznych oszustw i kradzieży. Brak standardów etycznych i machinacje finansowe stają się coraz większym problemem, a biznes z ich powodu ponosi spore straty.

Ostatni raport PwC „Global Economic Crime Survey” wskazuje, że przestępstwa gospodarcze dotyczą ponad połowy polskich firm. Pracownicy w Polsce najczęściej kradną majątek, przyjmują łapówki przy organizacji przetargów, a także robią zakupy na koszt pracodawców.

Dodatkowo, jedna piąta firm miała była zamieszana w korupcję i cyberprzestępczość oraz manipulacje księgowe. Najwięcej takich przypadków występuje w sektorach usług finansowych, publicznym, handlu detalicznym, telekomunikacji i w branży turystycznej. Straty finansowe powstałe na skutek nadużyć wśród polskich przedsiębiorstw w 2013 roku wyniosły między 3 a 15 mln zł. To o jedną trzecią więcej niż starty firm na całym świecie. Być może taki wynik spowodowany jest tym, że ponad połowa przestępstw dokonywanych jest przez osoby pracujące wewnątrz firm, a w naszym kraju praktycznie nie istnieje zjawisko pod nazwą „whistleblowing”, czyli system anonimowego powiadamiania. Wykorzystując tę metodę w ubiegłym roku udało się ujawnić w Polsce tylko 6 proc. nadużyć. Podczas gdy, na świcie było to aż 23 proc. Whistleblowing szczególnie popularne jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie przy jego użyciu udało się wykryć wiele finansowych manipulacji i oszustw.

W Polsce ponad jedna piąta nadużyć wykrywana jest dzięki audytowi wewnętrznemu. Jednak zdaniem analityków firmy Deloitte, to i tak jest niewystarczające.

Rafał Turczyn, szef zarządzania ryzykiem nadużyć i ekspertyz w sprawach spornych Deloitte powiedział, że do wykrycia nadużyć w większości przypadków niezbędne jest użycie nowoczesnych technik analizy danych oraz narzędzia, dzięki którym można zidentyfikować nieprawidłowości, których w zalewie transakcji po prostu nie da się zauważyć. W niektórych przypadkach potrzebne są również techniki analizy i zabezpieczenia dowodów elektronicznych, które niegdyś dostępne były wyłącznie dla służb mundurowych. Takich narzędzi nie mają jednostki działające wewnątrz firm. Pominięcie działalności, jaką jest śledcza analiza danych elektronicznych może prowadzić do niewykrycia ważnych wątków, a w efekcie uniemożliwić zrozumienie tego co się naprawdę wydarzyło.

Turczyn uważa również, iż audytorzy wewnętrzni nie mają wystarczającego doświadczenia w zabezpieczaniu dowodów i nie posiadają koniecznego do tego specjalistycznego sprzętu. Mogą też wydawać subiektywne oceny, szczególnie gdy w grę wchodzą działania zarządu.

Podsumowując, nikogo nie powinno dziwić, że coraz częściej przedsiębiorstwa wykorzystują zewnętrzne firmy do wykrywania przestępstw. Często są one hojnie wynagradzane za to, aby żadne wiadomości o nich nigdy nie wypłynęły poza firmę.

Joanna Walerowicz

plobank.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *